Jakub Czekała

avatarJakub Czekała

Nowy Tomyśl

Nowy Tomyśl: Nie wszedł z taczką

2016-04-19 10:53:20

Nowy Tomyśl: Nie wszedł z taczką. Przed spotkaniem z mieszkańcami zwołanym przez burmistrza Włodzimierza Hibner pod hasłem „Porozmawiajmy o Nowym Tomyślu”, reakcja szczególnie tych nieprzychylnym rządzącym była natychmiastowa. Nowy Tomyśl: Nie wszedł z taczką „Wszyscy do NOKu”, „Zajmijcie głos w sprawie naszego miasta”, „Roast Hibiego” czy „Co robimy z gościem” - to przykładowe wpisy, jakie pojawiły się na jednym z portali społecznościowych. Miało być zatem gorąco. No i tak było przynajmniej na początku. Sala Nowotomyskiego Ośrodka Kultury wypełniła się niemal cała. Na widowni pojawili się zarówno zwolennicy, jak i przeciwnicy. Zanim jednak dyskusja na dobre wystartowała do ciekawych scen doszło w holu. „Ta taczka tu nie wjedzie...” Jeden z mieszkańców - Robert Salwowski na spotkanie przyszedł z... taczką, na której zawisła tabliczka z napisem „darmowa komunikacja do Wolsztyna” - nawiązującym do miejsca pochodzenia burmistrza. - To był element happeningu, który zorganizowaliśmy wraz z grupą mieszkańców, którym tak, jak i mi nie podobają się rządy obecnych władz - opowiada nam Robert Salwowski. - Uważamy, że burmistrz powinien zrezygnować, nie jest dobrym burmistrzem dla Nowego Tomyśla. Gdy tylko R. Salwowski pojawił się w holu NOK-u ze swoim pojazdem, został poproszony przez dyrektor placówki, by z taczką nie wchodził, bo ta może stwarzać zagrożenie. - Stwierdziłem, że mam prawo do happeningu, że rządzący muszą się liczyć z krytyką. Z tego co wiem, władze zadzwoniły po straż miejską, która przyjechała i zaczęła ze mną dyskusję i małą przepychankę o tę taczkę. Uznałem, że szarpanina nie ma sensu, ustąpiłem. Taczka została w holu, jednak ktoś zdjął z niej kartkę. Moim zdaniem burmistrz nie pozwolił na happening, bo po prostu się go bał. Gdyby się nie bał, to do zwykłej taczki nie wzywałby straży miejskiej pod pretekstem, że zagraża to bezpieczeństwu - stwierdził R. Salwowski. Z dużej chmury mały deszcz... Sama debata - wbrew wcześniejszym zapowiedziom - nie była już tak żywiołowa. Spotkanie rozpoczął burmistrz Włodzimierz Hibner, który na początku mówił o swoich planach oraz o tym, co przez półtora roku udało się zrobić. Podkreślał współpracę z Radą Miejską, a także ze Starostwem Powiatowym. Mieszkańcy zaś pytali o różne sprawy. Na początku dyskusji radny, nauczyciel i fotograf Adam Polański pytał szefa gminy o oskarżenia wobec swojej osoby i jego podstawy. Dociekał, co w jego pracy znaczą parafilie seksualne, bowiem takiego sformowania miał użyć burmistrz w piśmie do Kuratorium? - To jest sprawa, która nie dotyczy mieszkańców, od wyjaśnienia tego są odpowiednie organy - uciął burmistrz. Robert Salwowski z kolei dociekał czy i kiedy burmistrz zamierza zrezygnować ze stanowiska, a także jak wygląda procedura referendalna. Pytanie spotkało się z krytyką zwolenników burmistrza. - Kadencja trwa cztery lata - odpowiedział W. Hibner. - Trudno, żeby burmistrz interesował się kwestią referendum - powiedział. Kolejne pytania były już mniej kontrowersyjne i w większości dotyczyły spraw miejskich i gminnych. Mówiono m.in. o barierach dla niepełnosprawnych, braku oświetlenia, a także roli wikliny i wikliniarzy w mieście - o to ostatnie pytał honorowy prezes plecionkarzy Andrzej Pawlak. Poruszono również kwestię dostępu do informacji publicznych i temat realizacji inwestycji, która zdaniem wielu jest na bardzo niskim poziomie. Pojawił się również wątek braku w odczuciu mieszkańców dotacji zewnętrznych, sprawa ścieżek rowerowych, a także budowy na osiedlu domków jednorodzinnych w Glinnie budynku czterokondygnacyjnego. Przypomnijmy, że mieszkańcy tego rejonu protestują przeciwko tej inwestycji. Wyrazili to również na sporych rozmiarów transparencie. Niezadowolenie na plakacie wypowiedzieli też strażacy z Róży, którzy mogą utracić klucze do świetlicy, będącej jednocześnie remizą. Co ciekawe, głosu w dyskusji jednak nie zabierali. Podobnie zresztą, jak większość nowotomyskich opozycyjnych radnych, którzy aktywni w swojej krytyce są zwłaszcza na sesjach. Tym razem jednak siedzieli w milczeniu przysłuchując się rozmowom lub też - co w kilku przypadkach dało się zdecydowanie zauważyć - w ogóle nie pojawili się na spotkaniu. Dyskusja motorem napędowym postępu Burmistrz Włodzimierz Hibner, mimo kilku zgrzytów był zadowolony ze spotkania: - Bez dyskusji nie byłoby postępu - mówił w podsumowaniu debaty szef miasta i gminy. - Chciałbym podziękować za to, że mimo różnicy zdań, było to konstruktywne spotkanie. Postaramy się organizować je częściej. Ale widzę, że wymaga to pewnego usystematyzowania i doprecyzowania. Spróbujemy jakieś tematy wypracować, żeby to nie były spotkania o wszystkim, bo zagadnień pojawiło się bardzo dużo - powiedział. Na koniec zaprosił mieszkańców do korzystania z oferty kulturalno - rozrywkowej, jaką miasto stara się zapewnić społeczeństwu, w tym do najbliższych imprez: cyklu z okazji 230- lecia Nowego Tomyśla oraz Jarmarku Chmielo - Wikliniarskiego. O komentarz do wtorkowych wydarzeń poprosiliśmy również obecnego na sali przewodniczącego Rady Miejskiej, Marcina Brambora. Podczas spotkania nie zabierał głosu, jednak bacznie się wszystkiemu przyglądał. Tak podsumował, to, co zobaczył: Burmistrz zaklina rzeczywistość? - Mieszkańcy Nowego Tomyśla zasługują na szacunek! - nie krył emocji Marcin Brambor. - Burmistrz dzieli nowotomyskie społeczeństwo. Po tym, co zobaczyłem na sali, uświadomiłem sobie jedną, ale bardzo przerażającą rzecz! Społeczeństwo nowotomyskie zaczyna się kłócić między sobą, sprzeczać… Czy taki jest cel burmistrza Hibnera…? Burmistrz i jego zastępcy podczas tego spotkania wielokrotnie przekazywali mieszkańcom nieprawdziwe informacje i fakty. Nie dziwię się, że wielu obecnych na tym spotkaniu było oburzonych działaniami bądź zaniechaniami burmistrza… Tematy, które były poruszane przez mieszkańców w dużej mierze odzwierciedlały liczne pytania, które i my jako radni zadawaliśmy i wciąż zadajemy na komisjach i sesjach Rady Miejskiej. Podobnie jak podczas spotkania odpowiedzi na te głosy nie znajdowały rzeczowej, konkretnej informacji. Wielokrotnie odpowiedzi były nie na temat i zaklinały rzeczywistość - stwierdził. Jak dodał, to spotkanie było okazją do wsłuchania się w głosy społeczeństwa i wyciągnięcia z nich wniosków. - Mam nadzieję, że te opinie będą dla burmistrza Włodzimierza Hibnera wskazówką do rozpoczęcia intensywnych i wymaganych od mieszkańców działań na rzecz naszej gminy - uważa.

Jesteś na profilu Jakub Czekała - stronie mieszkańca miasta Nowy Tomyśl. Materiały tutaj publikowane nie są poddawane procesowi moderacji. Naszemiasto.pl nie jest autorem wpisów i nie ponosi odpowiedzialności za treść publikowanej informacji. W przypadku nadużyć prosimy o zgłoszenie strony mieszkańca do weryfikacji tutaj