Rozmawiamy z Mileną Trojanowską, która prowadzi bloga Blog With a Smile. Autorka opisuje tu swoje przygotowania do imprez biegowych. Dziewczyna od ośmiu lat choruje na stwardnienie rozsiane.

Kiedy zdiagnozowano u Ciebie chorobę?
Diagnoza została postawiona, kiedy chodziłam do liceum, miałam 17 lat. Pierwsze objawy pojawiły się pół roku wcześniej. Tyle czasu czekałam na diagnozę, ponieważ starano się dokładnie określić, co mi jest i nie wyciągać pochopnych wniosków.

Jak ona się u Ciebie objawia?
Na początku miałam problemy z utrzymaniem czegokolwiek w ręku. W szkole często wypadał mi długopis z ręki. Później, po pół roku pojawił się rzut, podczas którego miałam problem z chodzeniem, z siłą mięśni. Później doszła do tego jeszcze spastyczność, czyli nadmierne napięcie mięśni. Na początku miałam 2-3 rzuty w roku, dość poważne. Traciłam możliwość samodzielnego poruszania się. Potem dostałam lek, który jeszcze wtedy nie był refundowany i po nim mój stan się znacząco poprawił. Nadal miałam rzuty, ale ich intensywność się zdecydowanie zmniejszyła.

A jak jest teraz?
Objawy cały czas się pojawiają. Ostatnio byłam w szpitalu jesienią zeszłego roku. Ale i ja, i moja rodzina już się do tego przyzwyczailiśmy. Najczęściej po miesiącu wracam do sprawności. Chociaż od jakiegoś czasu nie wszystkie objawy się cofają, w tym problemy z czuciem powierzchniowym.

Jak zareagowałaś, kiedy usłyszałaś diagnozę?
Byłam strasznie zła. Nie jestem typem osoby, która się szybko załamuje. Ale wtedy byłam naprawdę wściekła. Wiedziałam, że wielu rzeczy nie będę mogła już robić. Nauczyłam się jednak żyć z chorobą – pracuję, kończę studia magisterskie. Oczywiście zdarzały się miesiące, kiedy nie mogłam tego wszystkiego robić, ale teraz choroba aż tak bardzo mi nie przeszkadza. Moja rodzina również fakt jej istnienia zaakceptowała i przeszliśmy nad tym do porządku dziennego. Czasami jest trochę ciężej, jest trochę gorzej, ale nie można się załamywać.

Czytaj też: I Bieg dla Par - wygraj pakiety startowe i spędź Walentynki na sportowo!

A w kwestii biegania? Bo biegać zaczęłaś już w szkole podstawowej?
Tak, zgadza się. Pojawiła się u mnie irytacja, bo bardzo chciałam dalej uprawiać ten sport, a wiedziałam, że już nie będę mogła. Przynajmniej nie tak intensywnie jak kiedyś. Zresztą ja nie tylko biegałam, ale też tańczyłam, próbowałam nawet gry w rugby. I nagle okazało się, że szczytem moich możliwości jest wyjście na spacer albo pójście na basen, za którym nie przepadam, a który jest bardzo polecany osobom ze stwardnieniem rozsianym. Nigdy jednak do końca nie rozstałam się z bieganiem, chociaż lekarze mówili, że nie mogę się przemęczać i przegrzewać. Wydaje mi się jednak, że dzięki temu, że nigdy nie zrezygnowałam z tej mojej namiastki normalności, mój czas godzenia się z chorobą był krótszy.

Czy ktoś Cię zachęcał, abyś nie rezygnowała z treningów?
Wręcz przeciwnie! Rodziców jestem w stanie zrozumieć, bo oni się martwią. Słyszeli to, co ja od lekarzy. Natomiast kiedy czułam się dobrze, nie widziałam żadnych przeciwwskazań do tego, żeby nie trenować. Oczywiście starałam się do tego rozsądnie podchodzić i nie biegać od razu 10 kilometrów. Zaczynałam od wyjście na dłuższy spacer lub marszobieg. To utrzymywało mnie w dobrej kondycji zarówno fizycznej, jak i psychicznej.

Faktycznie jest tak, że kiedy osoby chore na SM uprawiają sport, mogą poczuć się lepiej, poprawić sobie samopoczucie?
Od kiedy założyłam bloga, czyli od początku stycznia, rozmawiałam z wieloma osobami, które mają takie samo podejście jak ja. One też uważają, że nie należy rezygnować z aktywności i z tego, co jest naszą pasją i przyjemnością. Jest to równoznaczne z walką z chorobą. Nie można pokazać, że choroba z nami wygrała. Jednocześnie chciałam zwrócić uwagę, że ja też miewam takie dni, kiedy mój organizm mówi „nie”. Wtedy zostaję w domu. Staram się jednak podkreślać, że nie jestem niepełnosprawna, tylko chora. Wiele osób uważa, że choroba oznacza niepełnosprawność. Nie musi. Sądzę że sport jest dobrą metodą na to, aby pokazać, że można normalnie żyć ze stwardnieniem rozsianym.

Charytatywnie

Komentarze (1)

Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

Zaloguj się / Zarejestruj się!